A walka na ziemi i w niebie Przeciwko sobie samemu, o siebie
I walka o święte cele
O wieczne nadzieje**
Andrea Cavazzo
30 lat, (były) żołnierz
Już od dziecka zafascynowany był wojskowością. Jako mały
chłopiec dużo bardziej wolał strategiczne łamigłówki, gry wojenne, a także
rozstawianie po całym domu swoich miniaturowych żołnierzy, by w efekcie biegać
i wydawać im rozkazy, niż jeździć samochodami czy grać w piłkę nożną. Od małego posiadał dobrą orientację w terenie, a także charakteryzowała
go szybkość w działaniu. Rzecz jasna wszystko musiał dobrze przemyśleć, by
dobrać odpowiednią strategię, jednak czasami to intuicja podpowiadała mu jak
powinien postąpić i przez większość pobytu w Afganistanie ani razu go nie
zawiodła.
Początek drogi wojskowej Andrea zaczął w wieku 20 lat, gdy po zdaniu matury udał się do wojska. Nie bał się dyscypliny, a także wysiłku fizycznego, przerażał go jedynie fakt, że na dwa lata opuści ukochaną siostrzyczkę, z którą był niewiarygodnie zżyty.
Gdy wrócił do Florencji po raz pierwszy, wiedział już, że wojsko jest jego powołaniem i tam właśnie chce wrócić. Tak też się stało. Zaciągnął się do marynarki wojennej i automatycznie został wysłany na misję pokojową do Afganistanu.
Otrzymał pierwszy rozkaz,
rozstrzelaj tego jeńca.
Dla wielu sprawa prosta,
lecz głowa tu dziecięca.***
Szczerze mówiąc Andrea był pracoholikiem
i nie odpuszczał nawet, gdy jego siły były już na wykończeniu, choć z racjonalnego
punktu widzenia powinien, dla własnego jak i współtowarzyszy, bezpieczeństwa,
jednak jak to mówią w miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone. Zawsze
zarażał swych współpracowników uśmiechem i starał się brać tą całą wojenną
rzeczywistość nieco przekornie choć wiedział, że igra ze śmiercią, a to nie są żarty. Wielokrotnie
został wysyłany na przymusowy urlop by mógł "naładować akumulatory",
nieco odpocząć od wszechobecnej odpowiedzialności, znaleźć trochę czasu na
przyjemność i rzecz jasna spędzić czas z ukochaną siostrę, której zdjęcie na
każdej akcji miał w kieszeni w mundurze, po stronie serca, i którą chwalił się
wszystkim kolegom. Wracał do Florencji z jednego względu, nie, wcale nie
dlatego, że potrzebował psychicznego odpoczynku, wracał bo wiedział, że ona się
o niego martwi.
Pan Cavazzi uwielbiał aktywnie spędzać
czas, a adrenalinę uważał za swojego najlepszego kumpla dlatego wielokrotnie
robił rzeczy, które niekoniecznie były bezpieczne i legalne. Był niezwykle
ambitny i uparty – musiało być tak jak postanowił choćby ziemia się trzęsła, a
meteoryty spadały z nieba.
Podczas ostatniego urlopu znalazł nawet sympatię, jednak od razu skreślał tą relację, gdyż wiedział, że wraca na front, a związek z żołnierzem, nie jest łatwą sprawą. Plotki głosiły, że dziewczyna zaszła w ciążę, jednak, w rozmowie z Andrea, dziewczyna się tego wyparła.
Podczas ostatniej misji w Afganistanie intuicja Cavazzo zawiodła. Bezwzględność, brak jakichkolwiek reguł, a także wszechobecna przemoc i śmierć były nieodłączną częścią życia każdego mężczyzny. To nie prawda, że to tego da się przyzwyczaić, że z czasem człowiek staje się twardy jak skała i bez skrupułów może patrzeć w oczy zabijanego kolegi, współtowarzysza, przyjaciela. Tu też rodziły się przyjaźnie. W sumie chyba te najprawdziwsze, bo to w Afganistanie Andrea poznał ludzi, którzy wielokrotnie uratowali mu tyłek i oddaliby, za swego kapitana, życie.

Pękł. Rozpadł się. Przypomina rozbite lustro, którego kawałki zostały rozrzucone po całym świecie. Nie umie sobie znaleźć miejsca. Wojna go naznaczyła, zniszczyła. Wojna, a raczej to co się na niej dzieje. To, do czego zdolni są żołnierze, to do czego on sam był zdolny. Tym razem jego psychika się załamała, nie dał rady choć obiecywał wszystkim, że sobie poradzi. Jest obcy, nieobecny, bardzo szybko wpada w złość bez konkretnego powodu. Jest małomówny, jednak gdy już otwiera usta narzeka na ból głowy i zbyt słabe środki psychotropowe. Chodzi na terapię, jednak gdyby nie Angjelica, która wraz z jego pierwszym wyjazdem, zadomowiła się w jego mieszkaniu, w ogóle nie wychodziłby z sypialni. Już nawet Nero nie stara się utrzymać ze swym panem bliskich kontaktów, bo kilka razy, gdy środki uspokajające przestawały działać, dostał jakimś przedmiotem, który był pod ręką Andrea. Całkowicie izoluje się od ludzi. Co noc miewa koszmary. Zasypia z pistoletem w ręku.
Walka o z łóżka wstanie
Kolejny taniec w cyrku zdarzeń
I walka o strzępek marzeń
O wieczne nadzieje**
Kolejny taniec w cyrku zdarzeń
I walka o strzępek marzeń
O wieczne nadzieje**
zapiski zbrukane krwią | zdjęcia | najbliżsi
____
kart absolutnie nie potrafię pisać, zatem przepraszam za błędy i mam nadzieje, że nie zepsułam postaci. wątki średnie, nie lubię zaczynać, ale wymyślę! bardzo lubię skomplikowane powiązania, no i zapraszam do wątków :)
* tytuł: Coma - Ocalenie
** Coma - 08 wojna
*** Przejście dla pieszych - Z karabinem na ramieniu